Anna Cieślak & Biesy Polskie | Krótki wywiad z aktorką

Jako człowiek urodzony w województwie zachodniopomorskim, żyjąc miedzy największym miastem - Szczecinem a Stargardem, czyli moim miastem rodzinnym każde wakacje spędzałem nad tutejszym przepięknym jeziorem - Ińskiem. Zna je również pochodząca ze Szczecina aktorka - Ania Cieslak, która wcieliła się w ducha, który nawiedza to piękne jezioro.


Eva Halina Rich nie do poznania! Pozuje jako słowiańska bogini!

Niedaleko Ińska, w jeziorze Studnica, w wigilię nocy Świętego Jana pojawia się pokutujący duch dziedziczki. Kiedyś, podobno rozpieszczona i zła dziewczyna tak mocno kpiła z pewnego zakochanego w niej młodzieńca, że w końcu nieszczęśnik popełnił samobójstwo. Przed śmiercią przeklął występną młódkę, dlatego jej dusza nie może zaznać spokoju. Zjawa stoi w płytkiej wodzie, czesze swoje długie włosy i przyzywa rybaków pięknym śpiewem. Można ją wtedy odczarować pocałunkiem. Jeśli jednak ktoś tego próbuje, głowa potępionej zmienia się w szkaradny łeb wężowy, co skutecznie studzi zapał potencjalnych wielbicieli.


Jak się pani pracowało nad tak oryginalnym projektem, którego bohaterkami są kobiety, ale dość nietypowe?

Anna Cieślak: Znakomicie. Po pierwsze bardzo lubię pracować z ludźmi, którzy nie boją się wyzwań i zajmują się działaniem a nie mówieniem o tym. Taki jest Maks Ławrynowicz, który wymyślił projekt Kobiety, a potem przygotował i zrealizował go sam, od początku do końca. Po drugie jest odważnym i wrażliwym artystą fotografem, jestem pod wrażeniem z jakim szacunkiem podchodzi do kobiet, które zaprosił do współpracy, jak jest nas ciekaw i jaki jest otwarty na nasze pomysły. Po trzecie, wychowałam się na baśniach i mitach, są mi szczególnie bliskie, więc ten projekt jest spójny z pasjami jakie realizuję. Dziewica z Jeziora, w którą się pani wcieliła, pochodzi z pani rodzinnych stron. Jak pani myśli, czy to przypadek, że Maja wybrał dla pani tę postać? Znała pani wcześniej jej historię? Nie znałam tej historii, ale jak dowiedziałam się, że pochodzi z Ińska, który leży blisko Szczecina, w którym się wychowałam, to od razu się zgodziłam. Spędziłam w Ińsku dużą część dzieciństwa, bo jeździliśmy tam z rodzicami w weekendy na odpoczynek. Kąpałam się w jeziorze, pływałam w szuwarach, więc bez trudu jestem w stanie wyobrazić sobie, że w wodorostach tak głębokiego jeziora kryje się coś ciemnego i tajemniczego, metafizycznego.

Ile w nas w kobietach jest z bogiń a ile z demonów. Ile jest w Ani Cieślak?

Każdy z nas ma jasną i ciemną stronę, tak jest natura ludzka. Od nas samych zależy, którą stronę dopuszczamy do głosu w danym momencie. Jeśli demona, to karmimy swoje ego, a jeśli anioła/boginię to mamy szansę na spotkanie i relacje z innym człowiekiem. Jeśli o mnie chodzi, to wszystko zależy nad jaką rolą akurat pracuję, komediową czy tragiczną. Czas też ma tu znaczenie. Na początku drogi zawodowej grałam młode kobiety, często naiwne, cierpiące, pełne emocji i łez. Wiek i doświadczenie pozwalają grać role bardziej wyraziste, postaci skomplikowane, które są zdolne do kalkulacji a nawet zbrodni.


Rozmawiała: Jenis Dolega / Prestiż Magazine