Barbara Kurdej-Szatan & Ikony | Krótki wywiad z aktorką

Na początku lata, w warszawskiej Hali Koszyki fotograf-portrecista Maksymilian Ławrynowicz otworzył wystawę „Ikony”, na którą złożyło się trzydzieści portretów kobiecych w stylizacjach inspirowanych kobiecymi legendami. Violetta Villas stanęła tu obok Coco Chanel, a odwieczne rywalki – Elizabeth Tylor i Audrey Hepburn zasiadły ramię w ramię przed obiektywem fotografa.


W te wszystkie legendarne kobiety wcieliły się osoby znane z pierwszych stron gazet. Odwiedzając wystawę – nie ukrywam – spodziewałam się celebryckiego splendoru i fejmu. I to nie w tym dobrym rozumieniu. Czekało mnie jednak zaskoczenie. Mimo, iż zdjęcia są postprodukowane w mocno vogue-owskim stylu, z obrazów patrzyły na mnie oczy pełne nostalgii, ciepła, zmysłowości, często nawet smutku. Portrety okazały się przemyślane, proste i właśnie w swej prostocie mocne i wibrujące. Ciepłe, zmysłowe, z mocnym przywiązaniem do detalu. Wystawa wzbudziła we mnie prawdziwe wzruszenie, na które nie byłam zupełnie przygotowana. Zmotywowała mnie również do ponownego „wzięcia na warsztat” moich synaps życiorysów legendarnych kobiet.

Sam autor wystawy pisze o niej: „O czym zapominamy, godząc się na jednoznaczne skojarzenia, które na zawsze przylgnęły do tych wyjątkowych kobiet? Czy nie zapominamy o tym, że przede wszystkim, za warstwą ich legendy kryje się prawdziwy człowiek?”

To proste pytanie wstrząsnęło mną do głębi. Co znaczy być Ikoną? Jaką cenę przyszło zapłacić tym wspaniałym, legendarnym kobietom za ich „niezapominalność”? Dzisiaj postrzegamy je właśnie jednowymiarowo, ale w swoich czasach budziły one skrajne, często nieprzychylne emocje. Pomyślałam o mojej idolce Brigitte Bardot. Dzisiaj prawdziwej ikonie kobiecości, seksualności, zmysłowości. W czasach swojej kariery uchodziła wszak za obrazoburczą skandalistkę! Ale po co szukać za granicą? Wystarczy spojrzeć na Kalinę Jędrusik, w którą na wystawie wcieliła się aktorka teatralna Anna Mierzwa. Powłóczyste spojrzenie, pełne lepkiej zmysłowości i napięcia. Dzisiaj Kalina to symbol feminizmu i seksu – dawniej kobieta, której życie wzbudzało taki sam zachwyt jak oburzenie a nawet niesmak. Ileż musiała mieć w sobie odwagi, aby żyć po swojemu – bez kompromisów?

Poruszona wizerunkami ikon odkrytych na nowo i odtworzonych przez polskie aktorki i modelki, skontaktowałam się z autorem w celu przeprowadzenia wywiadu. „Skoro wystawa wzbudziła w Tobie potrzebę przemyślenia na nowo historii tych wszystkich kobiet i ich trudnej drogi na firmament, to moja robota jest skończona i osiągnąłem swój cel. Nie mam nic do dodania.” – usłyszałam w słuchawce. „Warto jednak porozmawiać z kobietami ze zdjęć – w końcu to one musiały wejść w czyjeś buty. Moim zadaniem było tylko strzelenie zdjęcia w odpowiednim momencie”.

Poszłam więc za tą radą i spotkałam się z kilkoma wyjątkowymi kobietami, które na wystawie wcieliły się w kobiety niezapomniane. Zapraszam do lektury naszych krótkich, intymnych i szczerych rozmów o tym, co to znaczy dla każdej z nich: ikoną być?
Eva Halina Rich nie do poznania! Pozuje jako słowiańska bogini!

Basiu, to już kolejny raz, kiedy bierzesz udział w Projekcie fotografa Maksymiliana Ławrynowicza. Aleksandra Kisio, z którą rozmawiałam na początku powiedziała, że Maksymilian ma w zwyczaju wykorzystywać dramatyczny potencjał aktorek, o których często się zapomina. Czy dlatego udział w jego projektach to taka pociągająca dla aktorki propozycja? Maksymilian nie tylko wykorzystuje potencjał aktorek, ale widzi w nas coś więcej. Nie kierując się utartym wizerunkiem i stereotypami, wydobywa z nas ciekawszą, intrygującą, zazwyczaj skrytą cząstkę nas samych. Czasem wrażliwszą, czasem mroczną kobiecą stronę. Jest zdecydowany, wie czego chce. Bardzo lubię z Nim pracować. I jestem Maksowi ogromnie wdzięczna, że tak pięknie nas, kobiety, przedstawia, i że przypomina publiczności sylwetki wielu istotnych dla świata, czasem trochę zapomnianych, ikon. Wiem, że zawsze marzyłaś, aby wcielić się w Ordonkę. Ze zdjęcia patrzy na mnie jednak Basia-Hanka pełna zamyślenia, o twardym i skupionym spojrzeniu. O czym myślałaś pozując „w jej skórze”? Ordonkę we mnie zobaczył pewien reżyser, który miał nawet pomysł zrealizowania filmu o niej ze mną w roli Hanki. Nie doszło to, póki co do skutku, ale sprawiło, że zaczęłam się nią bardziej interesować… Ordonka była niezwykle barwną i silną postacią. Grała w filmach, koncertowała. Artystka wszechstronnie utalentowana, która podczas wojny trafiła do Taszkentu, gdzie ratowała życie osieroconym, zagubionym, zostawionym bez opieki, dzieciom. Ostatecznie została delegatką do spraw opieki nad ludnością polską w Azji Środkowej. Jej siła udzieliła mi się podczas sesji z Maksem. Masz wszelkie zadatki na prawdziwą, niezapomnianą ikonę - wzbudzasz skrajne emocje! Jesteś znana z tego, że głośno wypowiadasz się w sprawach światopoglądowych i politycznych. Swoje jasne wypowiedzi przypłaciłaś nieraz falą hejtu, co jednak nie zmniejszyło Twojego zaangażowania w sprawy ludzkie. Nie uważasz, że dużo w Tobie z takich właśnie ikon? Wszak one robiły dokładnie to samo. Czuję się zaszczycona tym, co mówisz. Ale też lekko skrępowana, trudno mi siebie oceniać, bo jestem wobec siebie raczej krytyczna. Ale na pewno zawsze żyję w zgodzie ze sobą i ze swoim sumieniem. Cenię wolność, tolerancje, równość i szacunek do innych. Sama jestem wolnym ptakiem i nie akceptuję prób ograniczania mojej wolności. Co zatem myślisz, kiedy czytasz kolejny komentarz typu „Zdolna, ładna ale o polityce to niech się nie wypowiada” lub „Lubiłam Tę Panią, ale niech lepiej się nie odzywa w sprawach, o których nie ma pojęcia”. Dlaczego tak bardzo lubimy odbierać ludziom znanym prawo do własnych opinii na tematy ważne?

Każdy ma prawo wypowiedzieć swoje zdanie, o ile nie jest ono obrazą lub agresją wobec innego człowieka. Jakoś radzę sobie z hejtem, przywykłam. I nie powstrzyma mnie to przed wyrażaniem siebie - gdzie chcę i jak chcę.


Czy bycie znaną zobowiązuje? Co powiesz innym celebrytom, którym brakuje odwagi do walki?

Nie wiem, czy innym brakuje odwagi czy po prostu nie chcą się wypowiadać. Niech każdy robi jak czuje. Ja zawsze kierowałam się w życiu sercem i nawet jeśli z tego powodu utraciłam pracę, lub ktoś zmienił o mnie zdanie, wiem, że ja mogę spojrzeć sobie w twarz. Aczkolwiek obawiam się, że niedługo ci mniej odważni będą zmuszeni zrobić jakiś krok. Pomysły rządzących są co raz bardziej przerażające.


Ostatnie pytanie, które zadaję wszystkim paniom - co znaczy - być ikoną?

Być kobietą odważną, zarażającą innych swoją ekspresją, swoim pomysłem na życie, inspirującą. Wzór do naśladowania.



Rozmawiała: Agata Frankowska / Magazyn Imperium Kobiet